• Wpisów: 11
  • Średnio co: 167 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 19:26
  • Licznik odwiedzin: 2 013 / 2014 dni
 
imnm0
 
Purple Sky 4

Po chwili trafiłyśmy na niewielką polanę. Nic niezwykłego - malutka łączka w środku lasu. Aneta wyjęła ze swojej niewielkiej torby cienki koc i rozłożyła go na samym środku. Usiadłyśmy na nim. Byłam zachwycona tym miejscem.
- Zawsze przychodziłyśmy tu z mamą - powiedziała cicho.
No tak, jej mama. Nie miałam okazji jej poznać. Znamy się z Anetą od czwartej klasy podstawówki, a jej mama zmarła gdy ta miała zaledwie 8 lat. Mało o niej słyszałam. Aneta powiedziała mi tylko, że zmarła z powodu powikłań po urodzeniu jej młodszego brata. Ogólnie moja przyjaciółka nie lubiła mówić o sobie i swoich problemach. Naprawdę przychodziło jej to z trudem. To, że zaczęła temat swojej mamy, było do niej niepodobne. Postanowiłam nic nie mówić, tylko cierpliwie jej słuchać.
- Gdy miałam pięć lat, tata postanowił nauczyć mnie jeździć na rowerze bez bocznych kółek - Aneta zaczęła swoją opowieść. - Byłam oporna, ale mama obiecała mi, że gdy się nauczę, to w nagrodę zabierze mnie do pewnego magicznego miejsca. Jako że strasznie lubię niespodzianki, po tygodniu jeździłam już bez problemu. To był piątek. W niedzielę spakowaliśmy się na piknik i przyjechaliśmy właśnie tutaj. Siedzieliśmy tu do wieczora. Pamiętam, że chciałam tu przyjeżdżać codziennie. Bywaliśmy tu średnio co dwa tygodnie. Gdy miałam siedem lat, poprosiłam tatę, aby zbudował mi domek na tamtym drzewie.
Mówiąc to wskazała na stojące nieopodal duże drzewo. Było idealne na domek. Miało dużo grubych konarów na tym samym poziomie. Zauważyłam kilka zgnitych, zarośniętych desek przybitych do niego. Większość z nich była połamana.
- Zapewne dziwisz się, dlaczego te deski są w takim stanie - powiedziała Aneta, wręcz czytając w moich myślach - Niedługo po tym, jak tata rozpoczął budowę, dowiedzieliśmy się, że mama jest w ciąży. Już od początku były problemy. Mama często lądowała na długo w szpitalu. Gdy z niego wychodziła to na krótko. Do dziś nie wiem dlaczego. Wiadomo, bo co niby mieli powiedzieć małej dziewczynce z podstawówki? Nieważne. W każdym razie tata przestał budować domek. W ogóle tutaj nie przychodziliśmy. To było mamy miejsce. Teraz jak tu siedzę to cały czas o niej myślę.
W tym momencie głos Anety zaczął się łamać. Dotychczas obie patrzyłyśmy przed siebie, lecz teraz na nią spojrzałam. Miała oczy pełne łez. Jedna z nich wypłynęła i szybciutko spłynęła po policzku, aż spadła na jej kolana. Mi także zebrało się na łzy. Pomyślałam o mojej mamie. Niby taka zawsze nieobecna, zajęta sobą, lecz gdy pomyślałam, że mogłoby jej zabraknąć...
- Gdy umarła, byłam wkurzona - Aneta z trudem kontynuowała swą historię. - Nienawidziłam Daniela. Mówiłam sobie, że to przez niego mama umarła, że to była jego wina. Prosiłam tatę, żeby zostawił go w szpitalu. Boże, jaka byłam głupia i rozpieszczona!
- Przestań, miałaś osiem lat, twoja mama umarła, kto by tak nie zareagował?
Nie próbowałam opanować łez ani łamiącego się głosu. W sumie to nawet lubię gdy łzy spływają mi po policzkach.
- Tata zabrał go do domu, bo był zdrowy i nie musiał już dłużej być w szpitalu. Powiedziałam tacie, że ma wybierać - albo ja, albo Daniel. Potem wybiegłam z domu, wsiadłam na mój malutki, różowy rowerek i przyjechałam tutaj. Rozwaliłam szkielet domku. Nawet nie pamiętam jak. Później usiadłam pod drzewem i płakałam. Niedługo, bo szybko pojawił się tata. Gdy zapytałam się jak mnie tu znalazł, powiedział, że przecież nie znam żadnej innej drogi. W sumie racja, bo niby miałam te swoje osiem lat, ale rodzice nawet do sklepu nie pozwalali mi iść samej.
- A co z Danielem? Twój tata zostawił go samego w domu? - przerwałam jej.
- O to samo zapytałam. Jednak jak teraz o tym myślę, to sądzę, że mój tata nie jest jakimś debilem, żeby zostawiać czterodniowe dziecko same w domu. Okazało się, że gdy uciekłam przyjechali dziadkowie i zajęli się Małym.
Aneta umilkła. Spojrzałam na nią. Jej policzki świeciły się od łez. Moje pewnie też, ale to nie miało znaczenia.
- Po tym obiecałam sobie, że nigdy tu nie wrócę. I nie wróciłam. Aż do dzisiaj. Nigdy nie miałam potrzeby się z tego wygadać, lecz chciałam, żebyś wiedziała… Masz jakieś pytania? - uśmiechnęła się.
W sumie to miałam jedno, lecz wstydziłam się zapytać, żeby nie zmuszać Anety do przypominania sobie wszystkiego jeszcze raz. Jednak chciałam jej dać do myślenia.
- Hmm, w sumie to mam. Dlaczego teraz nie zapytasz się taty, na co zmarła twoja mama?
- Zastanawiałam się nad tym. Nie chce jednak wymagać od niego, żeby znowu sobie wszystko przypominał. Każda myśl o mamie powoduje u niego łzy. Widzę to. Nawet, gdy czasami po prostu obserwuje Daniela, ma oczy pełne łez.
- A dziadkowie? - zapytałam. - Oni też na pewno wiedzą.
- Nie mam z nimi aż tak dobrego kontaktu. Zresztą to by było dziwne. Wyobraź sobie taką sytuacje - jestem u nich i oglądam z nimi telewizje, powiedzmy "Familiadę" na przykład. I tak oglądamy, oglądamy, a ja nagle: "Babciu, na co zmarła mama?” No przestań. Wyszłabym na wariatkę.
Zaśmiałyśmy się.
Nawet nie zauważyłam kiedy zaczęło się ściemniać. Poczułam, że gryzą mnie komary.
- Zbierajmy się już, bo mnie zaraz komary zjedzą - powiedziałam.
Aneta zgodziła się bez wahania. Gdy byłyśmy w połowie drogi zapytała:
- W ogóle to kiedy wylatujecie?
- W przyszły piątek.
- Co?! Już?! Przecież przeprowadzka to pełno roboty. Tego się nie da załatwić w tydzień!
- Ale my musimy. Wszystko mamy na ten dzień zarezerwowane.
***
Gdy wróciłam do domu mama jak zwykle pisała, tata siedział przy pustej półce, a wkoło niego piętrzyły się stosy różnorakich książek.
- Co robisz? - spytałam zdziwiona.
- Musze zdecydować, które książki wziąć, a które oddać.
- Gdzie oddać?
- Do biblioteki miejskiej. Zgodzili się je przyjąć.
- To my nie zabieramy mebli i tego wszystkiego ze sobą?
- Nie, dom sprzedamy razem z meblami. Weźmiemy tylko to, które będzie konieczne. Mieszkanie, które dostaniemy jest w pełni wyposażone. Zresztą, kochanie, pokaż jej - zwrócił się do mamy.
Podeszłam do jej laptopa. Gdy mama otworzyła pierwsze zdjęcie, stałam się najszczęśliwszą osobą na Ziemi. Nie mogłam uwierzyć, że niedługo to będzie moje mieszkanie.
______________________________________
Jeśli dotrwałeś/aś do końca - dziękuję.
Jeśli spodobało Ci się, skomentuj.
Jeśli jest coś, co Ci się nie spodobało lub dostrzegasz jakieś błędy - proszę, napisz mi o tym. Chciałabym wiedzieć, co robię źle.
Dziękuję :*

Nie możesz dodać komentarza.