• Wpisów: 11
  • Średnio co: 173 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 19:26
  • Licznik odwiedzin: 2 112 / 2080 dni
 
imnm0
 
Rozdział drugi.
Purple Sky 2

PS 2

Sierpień - chyba najdziwniejszy miesiąc w roku. Z jednej strony cieszę się, że są wakacje, że nic nie musze robić i mogę późno wstawać, lecz z drugiej strony już zaczynam myśleć o tym, że szkoła się zbliża. Dodatkowo czeka mnie jeszcze ta najgorsza rzecz - szkolna wyprawka. Nienawidzę tych wszystkich zeszycików, piórniczków i plecaczków, a do tego jeszcze te kilometrowe kolejki... Ostatnio zaczęłam myśleć o zakupieniu wszystkiego przez Internet, nie wiem tylko, czy mama się zgodzi. Myślę, że w ogóle nic jej nie będę mówić. Wystarczy, że powiem tacie, a on na pewno mi pozwoli. Mama nawet się nie zorientuje, będzie jak zwykle wpatrywać się w ekran swojego laptopa. Tak naprawdę jednak, to ona nie wpatruje się w ekran, ona robi coś wyjątkowego. Pisze. Pisze książki. Robiła to od zawsze.
Pamiętam, że gdy byłam młodsza, zawsze bałam się zasypiać sama, więc mama pozwalała mi zasypiać w salonie. Ona w tym czasie pisała na maszynie i piła miętową herbatę. Dźwięk wydawany przez maszynę do pisania i zapach mięty - uwielbiałam przy tym zasypiać.
Jednak mama nie jest pisarką. Można powiedzieć, że jest bezrobotna. Bezrobotna - to słowo brzmi jakoś haniebnie; bez pracy - to jest o wiele lepsze; a więc mama była bez pracy. Jednak swoje książki publikuje. Założyła sobie bloga, na którym publikuje swoją twórczość. Kiedyś włamałam się na jej laptopa i przesłałam sobie jej książki. Po przeczytaniu ich byłam mocno zdziwiona. Myślałam: "Jak moja mama mogła wymyślić coś takiego?". Były to powieści kryminalistyczne, pełne zagadek. Jednak mama wszystko wymyśliła tak, że zakończenie było niezwykle zaskakujące, takie, którego nikt się nie spodziewał.
Oczywiście dzisiaj ona już nie pisze na maszynie. Może i by pisała, lecz nasza maszyna była bardzo stara i pamiętam, że często się psuła. Mieliśmy akurat tyle szczęścia, że obok nas mieszkał pan Janek, który jakimś cudem zawsze nam tę maszynę naprawiał. Niestety, sześć lat temu pan Janek zmarł i mama musiała zacząć korzystać z komputera. Z okazji takiego "kroku w stronę cywilizacji" tata kupił jej laptopa. Mimo to mama nie lubiła na nim pisać. Do czasu.
Pewnego dnia tata wrócił z pracy z uśmiechem na twarzy. Nie mówił nic, nie zjadł obiadu, tylko wziął laptopa mamy i zaszył się w pokoju. Nikt oprócz niego nie wiedział o co chodzi. Dopiero po godzinie wyszedł z pokoju z jeszcze większym uśmiechem. Położył przed mamą laptopa. Jednak coś było z nim nie tak. Ekran był cały czarny. Zdziwiłyśmy się. Tata zwrócił się do mamy:
- Napisz coś.
Mama posłusznie nacisnęła kilka przycisków na klawiaturze i wtedy usłyszeliśmy TO. Każde przyciśnięcie powodowało, że komputer wydawał taki sam dźwięk jak klawiatura maszyny do pisania. Na ekranie pojawiały się pomarańczowe literki. Wszystko było stonowane, bez żadnych rozpraszających elementów. Mama zrobiła duże oczy, a potem uśmiechnęła się. Zabrała laptopa, zrobiła sobie herbatę i zamknęła się w pokoju. Tata jadł obiad wyraźnie dumny z siebie.
***
Byłam z Anetą w skateparku. Zawsze mnie dziwi, że w tak marnym kraju mamy takie cuda. Byłyśmy tam chyba ze trzy godziny. Ja byłam pojeździć, natomiast Aneta była tam z dwóch powodów. Po pierwsze, zawsze ją proszę, żeby poszła ze mną, bo nie lubię być sama. Oczywiście, mam tam jakichś kumpli, jednak jak ona jest gdzieś w pobliżu jest mi raźniej. Na początku nie lubiła tam przebywać, lecz odkąd odkryła drugi powód, dla którego ją tam zabieram, chodzi tam chętniej niż ja. Co jest tym drugim powodem? Coś, co Aneta lubi najbardziej, czyli ładni chłopcy. Większość z nich jest w naszym stylu, czyli tacy typu "skate". Wiadomo, dłuższe włosy z grzywką, trampki i deskorolki. Dzięki temu czasami nawet zdarza się, że to ona mnie prosi, abyśmy poszły do skateparku.
Wróciłam do domu. Była to pora obiadu, jednak tym razem w domu było jakoś... Inaczej. Weszłam do kuchni, a tam totalne zaskoczenie. Mama zamiast stać przy garach siedziała przy stole i uśmiechała się do taty, który widocznie wcześniej wrócił z pracy. Spojrzeli na mnie, a na ich twarzach pojawiły się uśmiechy.
- Kochanie, usiądź - powiedziała mama.
Byłam tak oszołomiona tym "kochanie" i całą sytuacją, że posłusznie usiadłam na krześle.
- Ty mów - tata zwrócił się do mamy.
- No dobrze. A więc tak - spojrzała się na mnie i zaczęła mówić, - Wiesz doskonale, że piszę książki, lecz nie wiem, czy wiesz, że od pewnego czasu publikuje je w Internecie.
- Wiem.
- Więc pewnie widziałaś, że publikuje je w dwóch językach. Dzięki temu jakiś miesiąc temu napisał do mnie pewien człowiek. Podawał się za jakiegoś wydawcę z Kalifornii i pisał, że bardzo podoba mu się moja twórczość. Sprawdziłam go i rzeczywiście okazał się być dość znanym wydawcą, więc wysłałam mu kilka innych rozdziałów do przeczytania, tak jak mnie prosił. Po tygodniu odpisał. Był zachwycony! Postanowił do mnie zadzwonić. Tata został moim menadżerem, bo on się lepiej zna na takich sprawach. Codziennie ten facet dzwonił i uzgadniali z tatą wszystko po kolei.
- Ale co uzgadniali? - zapytałam.
- Uzgadniali coś, co cię bardzo ucieszy. Powiedz jej - mama zwróciła się do taty.
Podekscytowana spojrzałam na tatę.
- Uzgodniliśmy, że jeżeli ten człowiek załatwi nam mieszkanie i wszelkie inne konieczne rzeczy to się przeprowadzamy.
- Ale gdzie? - pomyślałam, że będę musiała się rozstać z Anetą.
- Sweety, ty jeszcze nic nie rozumiesz? - tata zdziwił się. - A może to i lepiej. Wracając. Owemu człowiekowi udało się załatwić mieszkanie i wszelkie formalności związane z wizami...
- Chwila, chwila... – przerwałam mu - Związane z czym?
- Z wizami.
- Żartujecie sobie ze mnie! - dotarło do mnie o co chodzi.
- Nie, mówimy prawdę - tata uśmiechnął się. - Widzę, że załapałaś.
- Naprawdę? Nie, to niemożliwe... Naprawdę?!
- Tak! - mama roześmiała się.
- Przeprowadzamy się do Stanów?! - poczułam, że oczy napełniają mi się łzami.
- Tak!!
- Naprawdę?! Nie wierzę!
Popłakałam się ze szczęścia. Rodzice nic nie mówili tylko się uśmiechali. Uściskałam ich i wycałowałam ze wszystkich sił. Chciałam wszystko jak najszybciej opowiedzieć Anecie.
- Mamo, mogę?
- Do Anety? - mama uśmiechnęła się. - Oczywiście, że możesz. Leć!
______________________________
Jeśli dotrwałeś/aś do końca - dziękuję.
Jeśli spodobało Ci się, mogę wysłać Ci dalsze rozdziały.
Jeśli jest coś, co Ci się nie spodobało, lub zauważyłeś/aś jakieś błędy - proszę, napisz mi o tym. Chciałabym wiedzieć, co robię źle. Dziękuję :*

Nie możesz dodać komentarza.