• Wpisów: 11
  • Średnio co: 175 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 19:26
  • Licznik odwiedzin: 2 148 / 2106 dni
 
imnm0
 
Nawet nie wiesz, jak szczęśliwa będę jeśli to przeczytasz.
To pierwszy rozdział mojej "twórczości". To nie fanfic, to zwykła opowiastka :))

Purple Sky 1

- To takie niesprawiedliwe! - przerwałam panującą ciszę.
- Ale co? - Aneta spojrzała na mnie ze zdziwieniem.
- Życie w Polsce.
- Znowu to samo... - westchnęła ze zrezygnowaniem.
- Jak ty możesz tego nie rozumieć! Spójrz, na przykład teraz. Niby nic, idziemy sobie ze szkoły do domu, a na plecach mamy niezwykle ciężkie plecaki. Nic takiego? Wyobrażasz sobie, jak za kilka lat będą wyglądały nasze kręgosłupy? A takie dzieciaki w USA trzymają książki w wygodnych szafkach. Ktoś dba o nich i ich kręgosłupy. A u nas?
- W sumie jak tak mówisz, to masz racje. Chętnie spaliłabym ten plecak na stosie. No ale co my możemy z tym zrobić? Nic, jedno wielkie NIC.
- Nie rozumiem jak ludzie mogą tu mieszkać - lekko zmieniłam temat. - Weźmy przykładowo moich rodziców. Jak mój tata w ogóle mógł chcieć odwiedzić Polskę?
- Gdyby tego nie zrobił to nie byłoby ciebie - zauważyła Aneta.
- Trafne spostrzeżenie. Ale nie o tym teraz mówimy. No dobrze, odwiedził ten nasz okropny kraj, mimo iż jego jest o wiele ciekawszy. Spotkał moją mamę, pobrali się i urodziłam się ja. Ale dlaczego oni, do cholery, tu zostali?! Przecież mogli śmiało wyjechać!
- Może nie chcieli ci mieszać w papierach, czy coś. Albo chcieli, żebyś była bliżej rodziny, w końcu twój tata nie ma rodzeństwa, a tutaj masz kuzynów, ciotki, wujków...
- Nie wiem co oni chcieli i mnie to nie obchodzi, ale tą jedną decyzją zrujnowali kawałek mojego życia. Muszę tutaj cierpliwie mieszkać aż do osiemnastki, z marzeniami o USA. Musze męczyć się w tym kraju, aż w końcu uda mi się wyjechać stąd do cudownej Oklahomy...
- Dlaczego akurat do Oklahomy? - zapytała Aneta.
- Bo tam jest cudownie - powiedziałam rozmarzona. - Tam nigdy nie ma zimy!
- O, to w takim razie masz racje, że jest cudownie.
Nawet nie zauważyłam, kiedy znalazłyśmy się koło mojego domu. Pożegnałam się z Anetą i weszłam do środka.
Od progu krzyknęłam:
- Mamoo! Co jest na obiad?!
- Pierogi! - odkrzyknęła mama.
—Żeby już więcej nie krzyczeć weszłam do kuchni. Mama siedziała przy stole czytając gazetę, a w garnku na gazówce gotowały się pierogi.
- Za ile będzie obiad? - zapytałam.
- Za piętnaście minut - mama nie odrywała wzroku od gazety.
- To ja idę do siebie. Zawołasz mnie, jak już będą gotowe.
- Dobra.
Mama zawsze taka była. Wiecznie zajęta sobą. Sama w swoim malutkim święcie. Rzadko zwraca uwagę na innych. Na mnie też, ale może to i dobrze... Dzięki temu nie wytyka mi błędów ani nie porównuje do innych. Natomiast tata jest całkiem inny. To może być trochę dziwne, ale to z nim mam lepsze kontakty. Nie mam pojęcia z czego to wynika. Może z tego, że tata tak samo kocha Amerykę jak ja? Nie wiadomo.
Weszłam do swojego pokoju, rzuciłam plecak pod biurko i podłączyłam telefon do mojej wieży. O tak, moja wieża. Dzięki temu, że znalazłam sposób, żeby podłączyć telefon lub MP3 do niej, jest to teraz mój ulubiony sprzęt w domu. Niby nic, jeden znaleziony kabel, a daje tyle radości.
"Co by tu sobie włączyć?" - pomyślałam. Po krótkim namyśle włączyłam "I'm Yours" Jasona Mraz'a. Ta piosenka zawsze nastraja mnie pozytywnie, więc zaczęłam tańczyć i śpiewać. Nawet nie wiem, kiedy ten czas minął, gdy mama zawołała:
- Amanda, chodź na obiad!
Wyłączyłam muzykę i poszłam do kuchni. Za stołem siedział tata. Spojrzał na mnie i powiedział:
- Cześć Sweety, jak tam w szkole?
- Cześć Daddy, a dobrze - odpowiedziałam
Zawsze tak się do siebie zwracaliśmy. Mimo iż tata dobrze mówił po polsku, czasem mówimy do siebie po angielsku, z którym akurat nie mam problemu, gdyż tata uczył mnie go od najmłodszego. Dlaczego? Miedzy innymi dlatego, że mimo iż mój tata przeprowadził się do Polski, to jego rodzice, a moi dziadkowie, zostali w Stanach. Dziadków odwiedzamy średnio raz do roku. Uwielbiam u nich być. Mieszkają w Kalifornii, której, mimo wszystko, nie lubię, ale liczy się to, że w ogóle jestem w USA. Czas spędzany tam to najpiękniejsze chwile w moim życiu.
- Co dzisiaj? - zapytał tata. - Hmm, niech będzie „N”
Gdyby ktoś obcy w tej chwili siedział z nami przy stole, uznałby mojego tatę za wariata. Pomyślałby: "O czym on w ogóle mówi? Jakieś literki wymyśla". Ale my dobrze wiedzieliśmy, o co chodzi. Odkąd w szóstej klasie dziadek nauczył mnie wszystkich stanów w kolejności alfabetycznej, tata prawie codziennie sprawdza, czy je jeszcze pamiętam. On podaje literkę, a ja wymieniam stany na tę właśnie literę.
-“N”, tak? No dobrze. To będzie tak: Nebraska, Nevada, New Hampshire, New Jersey, New Mexico, New York, North Carolina i North Dakota - wymieniłam bez zastanowienia. – Dobrze?
- Dobrze, jesteś świetna.
Zaczęłam myśleć o dzisiejszej rozmowie z Anetą. Jednak to, dlaczego moi rodzice postanowili zostać w Polsce, w jakimś stopniu mnie obchodziło, więc zapytałam:
- Daddy, czemu wy w ogóle zamieszkaliście tutaj, a nie w Stanach?
- Dobre pytanie, Amy - tata nie lubił nazywać mnie Amandą. - Tutaj się urodziłaś, tu się pobraliśmy, więc ten kraj jest jakby częścią nas.
- I podoba wam się tu? - zdziwiłam się.
- Kiedyś nam się podobało, ale gdy patrzymy, co się teraz dzieje, to jednak przestaje nam się podobać. A tobie?
- Wcale! Szczerze mówiąc, nienawidzę tego kraju. źle się tu czuje i ciężko mi się żyje. Tak naprawdę to tylko czekam do osiemnastki, żeby stąd wyjechać.
- A gdzie byś chciała zamieszkać? - zapytał tata.
- W Oklahomie - powiedziałam z uśmiechem
Na tym rozmowa się zakończyła. Po zjedzeniu obiadu wróciłam do swojego pokoju. Cieszyłam się, że powiedziałam tacie, co sądzę o Polsce. "Może to im da do myślenia?" - zastanawiałam się.
_______________________
Jeśli dotrwałeś/aś do końca - dziękuję. Jeśli spodobało Ci się, mogę wysłać Ci dalsze rozdziały. Jeśli jest coś, co Ci się nie spodobało - proszę, napisz mi o tym. Chciałabym wiedzieć, co robię źle. Dziękuję :*

Nie możesz dodać komentarza.